Six/Nine

BYĆ ALBO NIE BYĆ WEDŁUG BUCK TICK  Anna „Hitoshi Sakurai” Hamanowicz

„Być albo nie być”, pytanie, które ludzie stawiali sobie jeszcze na długo przed Hamletem, do dziś nie znajduje jednoznacznej odpowiedzi. Bo jeśli „być”, to jak, i, po co?    A jeśli „nie być”, to dlaczego, i czy naprawdę tego chcemy?

Odpowiedź na to pytanie spróbowali sformułować BUCK TICK w 1995 roku, wydając płytę „Six/Nine”. Czy im się udało? Którą odpowiedź uważają za właściwą? Te i inne pytania znajdą swoje rozwiązanie w poniższym artykule. Od Was zależy jego interpretacja i dalsze wykorzystanie.

„Chciałbym wam podziękować z całego serca…”

Otwierające album intro- „Loop” (pętla), to swoiste pożegnanie człowieka z życiem. Recital, w wykonaniu Atsushiego, bardzo subtelnie oddaje charakter wypowiedzi. Delikatny, uspokajający głos, i eteryczna muzyka w tle, przenoszą nas na „daleką, daleką planetę, gdzie nie ma nic i nikogo, w tym bogatym miejscu / Tu i teraz, wszystko się kończy, a także zaczyna (…) O tym pięknym miejscu / Wciąż śnię (…) Gdyby ta, którą kocham, znalazła się w tym pięknym miejscu, spotkajmy się w nim”.

Obraz „bucktickowego” raju zawiera również wizję ukochanej osoby, bez której raj istnieć by nie mógł. I teraz, kluczowe pytanie- skoro „drzwi do tego małego świata [raju] zostawiliśmy otwarte”, to „czy powinniśmy uciec gdzieś daleko / gdzie nie ma nic ani nikogo/ (…) w tym pięknym miejscu”?

Tym oto „Być albo nie być”, umrzeć, czy pozostać na ziemi, rozpoczyna się „Six/Nine”.

Kolejny utwór, hardrockowy „Love Letter” (list miłosny), to drugi utwór w karierze BT napisany w całości po angielsku. Utwór mówi o poszukiwaniu bogactwa materialnego i sławy, która jest kapryśna (raz człowiek jest psem >dog<, a, gdy go „odwrócić do góry nogami”, staje się bogiem >god<. I na odwrót). List, adresowany do nieznanej nam osoby, zawiera opis szaleństwa materialisty, który prosi o „uratowanie swojej duszy”. Z rozwiązłości materialnej przechodzimy do rozwiązłości cielesnej, czyli „Kimi no banira” (twoja wanilia). Beztroskie brzdąkanie gitar i głos Atsushiego stylizowany na głos kozy niejako przeczą tekstowi piosenki, który to mówi ni mniej, ni więcej, a o miłości fizycznej, i to w bardzo bezpośredni sposób. W trosce o zdrowie psychiczne czytelników nie będę tu nic cytować, wspomnę tylko o teledysku, w którym to Atsushi, z pomadką na ustach, napastuje manekina… co również, jako element cokolwiek komiczny dodaje przesłaniu dwuznaczności. Bo tekst to po prostu fantazje „na poważnie”, zaś cała otoczka- cyniczna ironia, wyśmianie. Po piosence o rozkoszach fizycznych mamy ich następowo (choć to pewnie nadinterpretacja z mojej strony, a nie specjalny zabieg), czyli narodziny. „Zawsze przepełniała mnie idealna radość / Pewnego dnia przyszedłem na ten świat pełen bólu i wydałem z siebie głos / (…) Słyszę bicie swojego serca, mój puls drży; to przebudzenie”. „Kodou” (bicie serca), to przyjemna ballada o pierwszych uderzeniach serca („Nie wiem, czemu żyję, ale i tak chcę żyć, jeśli będę kochany”) i o największej radości życia („Osoba, którą kocham, żyje w tym świecie- nie ma już smutku”). Głos Atsushiego płynie lekko, rozmywając się w spokojnej muzyce, dając nam poczucie harmonii…

…która obraca się o 360° w mrocznym, szeptanym „Kagirinaku Nezumi”, czyli „wiecznym szczurze” (okraszonym genialną, ciężką gitarą i galopującą perkusją). Traktuje on dosłownie o reinkarnacji („Zapomnijmy o reinkarnacji, zanim te czarne cienie nas zwiodą”). Reinkarnację, która przemienia „chłopca o ślicznej twarzy” w owego „wiecznego szczura”, mającego zapewne obrazować prawdziwą naturę człowieka. „Żegnaj, chłopcze o słodkiej twarzy”. Śmierć doprowadza do przemiany tej twarzy w procesie reinkarnacji, procesie, którego nie da się zatrzymać („to gra bez odwrotu”). Atsushi szepce basem „Nie mogę płakać, ani uciec; zdaję się być szczurem złapanym w pułapkę, który krzyczy „Wolność! Wolność!”, warcząc na kota, przyparty do muru”. Warczy na postać, która swoim ziemskim życiem bardziej zasłużyła sobie na lepszą postać. Z dywagacji o reinkarnacji przechodzimy do wizji raju jako ogrodu, ale niekoniecznie takiego, jak biblijny Eden (mimo, że japoński zapis tytułu wyraźnie się do niego odwołuje)… „Rakuen Inori-Negai” (Raj, modlitwa i prośba), to hipnotyzująca piosenka (teledysk zresztą też- członkowie zespołu, trzymając się za ręce, chodzą w kółko przez bite 5 minut) o tymże właśnie „ogrodzie miłości, raju, gdzie kochankowie obejmują się”, a wiosna „nigdy się nie kończy”. Tak przepiękny obraz harmonii zakłócają nam kolejne wersy- „dziwne miasto, dziwni ludzie, smutne oczy toną we krwi”,        i, kontrowersyjne „dziecko Boga zabija innych w tym ogrodzie miłości / a ja wciąż śnię”. Linijki te można by odruchowo skojarzyć z religią chrześcijańską która jest najczęstszym motywem religijnym w muzyce, zwłaszcza gdy do tego wszystkiego dodamy tytułowy „raj”. Spójrzmy na to jednak z innej strony- (patrz: przypisy) jaki powód do oburzenia mieliby japońscy muzułmanie gdyby chodziło tu „tylko” o wplecenie chórów wyśpiewujących fragmenty Koranu? Czy tylko mi „dziecko boga zabijające innych w tym ogrodzie miłości” kojarzy się ze świętą wojną Islamu, dżihadem?

„Raj”, który może być zarówno Edenem jak choćby Ziemią (zależy od tego, gdzie ci ludzie giną), pokazany w tak groteskowy sposób, nie przywodzi nam zbyt miłych skojarzeń. Przeplatany kontrastami tekst ukazuje nam absolutną bezstronność religijną BT. Opisują to, co czują, to, jak sobie ten „raj”, w którym „podobne twarze śmieją się do siebie”, a „ludzie kochają się i ranią” wyobrażają. „Szlachetni ojciec i matka spalili ziemię i czarny deszcz / Udając, że płaczę, przymykam oczy…

…„Kiedy otwieram oczy, widzę ciemność”.

Niektóre wersy „Hosoisen” (cienka linia) wydają się być odpowiedzią na wersy z przedostatniej piosenki na płycie (o której będzie jeszcze mowa). „Po prostu mnie to nie obchodzi, la la la / (…) Lepiej jest nie znać odpowiedzi”. A potem mamy kolejny wątek ucieczki ze świata- „Uciekając stąd, nie mam siły na pójście dokądkolwiek / biegnę sam do miejsca, które nie może zostać zdobyte (…) Jestem samotnikiem,  la la la… mówiąc „żegnajcie”, śmieję się i znikam”.

Tak pokrótce przedstawia się sytuacja człowieka stojącego na tej cienkiej linii oddzielającej świat żywych od świata zmarłych.

Kiedy zamykam oczy, widzę światłość…”

Docieramy do półmetka płyty, czyli utworu „Somewhere/Nowhere” (gdzieś/nigdzie; odwołanie do tytułu płyty, Six/Nine). Utworu specyficznego, stanowiącego swoiste „entro” (między intro a outro); zawiera dziwne, niepokojące dźwięki i krzyki Atsushiego, nie mogącego zdecydować się na drogę („Gdzie jestem? (…) Zgubiłem się (…) Co powinienem zrobić? (…) GDZIE? Ktokolwiek? KTOKOLWIEK?! (…) Ach… być może… haha, już wiem. JESTEM TU!!!”)

„Gdzie?”

Otóż… w oceanie. „Ta hołota złych duchów opanowała świat w oceanie”. Piosenka, w całości zarapowana przez Imaiego, czyli „Aikawarazu no „Are” no Katamari ga Nosabaru Hedo no Soko no Fukidamari” (Wciąż ten sam pokład „Tego” dryfuje na dnie samolubnych wymiocin). „Pływająca ryba, niepływająca ryba (…) Jestem tylko małą złotą rybką uciekającą od hałaśliwej szkoły (…) Będzie nam dobrze po drugiej stronie- przełammy się i spotkajmy w stolicy nadziei”. Szara monotonia życia staje się przyczyną chęci przejścia na drugą stronę… kluczowe słowa piosenki:

„Seasideis heaven/ Neverside is go

Suicide is heaven / New blood is go

Somebody is heaven / Nobody is go

Six side is heaven / Nine side is go”

Wskazują na drogę do “nieba”- samobójstwo…

Jak wiadomo, moralność Japończyków diametralnie różni się od naszej, i dla nich samobójstwo niekiedy jest jedynym sposobem na zachowanie honoru.

Teraz robi się już coraz mroczniej- przez „Detarame Yarou” (nieodpowiedzialny drań), które jest niemal prośbą o śmierć („Proszę, dajcie mi dojść, do żółtego źródła, do żółtego źródła” (…) Żyć ; Wolność; Umrzeć; Wolność (…), >Sens istnienia<; gdybyś miał umrzeć, to bzdurne zdanie przestałoby mieć jakikolwiek sens”). Brudna, ciężka muzyka, wrzaski Atsushiego, jego miotanie się po planie teledysku, przenoszą nas nagle do, moim zdaniem, najpiękniejszej piosenki o miłości, czyli „Misshitsu” (sekretny pokój). Piosenki, która wyraża ogromny ból osoby zakochanej bez wzajemności i załamanie światopoglądu (mimo, że ta ukochana osoba istnieje, nas ogarnia rozpacz). Przewodząca linia basu i przepełniony emocjami głos Atsushiego daje nam poczucie bezradności wobec niewzruszonego obiektu westchnień, a także całkowitego oddania tej osobie. „Mimo że mnie nienawidzisz, (…) Jeśli tylko będziesz przy mnie, poznam twój ból i oddam ci moje szczęście, a potem, będziemy razem, więc proszę, uśmiechnij się (…) Chciałbym na zawsze zamknąć cię w moim sercu (…) Bądź moja, tylko moja (…) Rozlej twoją ogromną miłość nad moją brzydotę (…) nie płacz już”.

Całkowite uniżenie zostaje częściowo złagodzone w „Kick Daichi wo Keru Otoko” (Kopnięcie | chłopak który kopie w ziemię). „Czy płakałaś, bo miałaś zły sen? Wszystko w porządku, to tylko sen (…) Uwolnij się od wszystkiego, tutaj mój oddech, moje uderzenia serca, echo- w miłości skąpanej we krwi (…) Więc, klauni, tańczcie, tańczcie (to przeznaczenie) kiedy płaczecie w lśniącym piekle / Klauni, śpiewajcie, śpiewajcie- wracam do prawdy w ciemności”. Wracamy tam, skąd pochodzimy, zdając sobie sprawę z iluzji życia doczesnego, wyzwalamy się w tańcu…

Kontynuując te, przynajmniej muzycznie, pozytywne wibracje, przechodzimy do autoparodii, czyli „Itooshi no Rock Star” (ukochana gwiazda rocka). Atsushi, który nie bierze swojej sławy na poważnie, daje upust swojej ironii co do uchodzenia za „bożyszcze tłumów” („Mam już dość bycia klaunem; to wcale nie jest łatwe- być klaunem”), ukazuje swój dystans do kariery. Natomiast „Uta” (piosenka) to kolejny utwór o poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego żyję?”. „Nie potrafię uciec, i nie wiem, jak mogę tu pozostać (…) Potrafię egzystować, nie umiem zniknąć (…) Umiem zniknąć, nie znam sensu życia”.

Wszystkie nawoływania znajdują swoje apogeum w ostatnim utworze, „Mienai mono wo miyou to suru gokai subete gokai da” (Jeśli próbujesz zobaczyć niewidzialne, to nieporozumienie; wszystko jest nieporozumieniem). Piosenka splata z sobą wszystkie wątki z albumu i daje ostateczną odpowiedź.

Jeśli człowiek żyje tylko po to, by płakać / Gdy umrze, z pewnością będzie się uśmiechał (…) Mimo, że chcesz poznać prawdę, to i tak nie zdołasz tu nic zobaczyć / Jeśli zaś poznasz prawdę, nie będziesz mógł tu pozostać.”

Odpowiedź na nasze „być albo nie być”: owszem, BYĆ. Być i „dowodzić swojej egzystencji”, korzystać z życia jak tylko się da, otaczać się zaufanymi, ukochanymi osobami, a przede wszystkim- nie szukać sensu istnienia, nie próbować poznać prawdy. Bo gdy ją poznamy, nie będziemy mogli tu pozostać. Taka jest kolej rzeczy. Czy wierzymy w raj, reinkarnację, czy w yomi, i tak kiedyś wszyscy umrzemy, dlatego nie ma co dociekać prawdy, którą poznać nam będzie dane dopiero we właściwym czasie.

Niniejszym zachęcam do zapoznania się z albumem, teledyskami i całymi tekstami, a może i własnej interpretacji. Zapewniam Was, że „Six/Nine” jest tego warte.

*aluzja do 360° wzięła się z cytatu z „Kagirinaku Nezumi”, „Zawsze śnię 360°”

*w artykule nie wspomniałam o ostatnim utworze, „Lool Mark II”, który stanowi outro, a składa się tylko z muzyki ze wstępu i nic nie znaczących szeptów Atsushiego

*Parę słów o „Rakuen”- piosenka wzbudziła wiele kontrowersji w Japonii- pierwsza wersja zawierała śpiewane fragmenty Koranu. Islamska mniejszość w Japonii oburzyła się, wskutek czego pierwsza wersja płyty została wycofana ze sprzedaży (a jej właściciele zostali poproszeni o zwrot…) i zastąpiona nową, z ocenzurowaną wersją. Oczywiście, oryginalny track można łatwo znaleźć w Internecie, albo zaopatrzyć się w pierwszą edycję albumu. Co ciekawe, pierwsza wersja płyty sprzedała się w około 300 000 egzemplarzy, zaś druga- tylko w 20 000…

*w „Aikawarazu(…)” mimo, że w tekście piosenki jest napisane „w stolicy nadziei”, Imai rapuje „na skraju piekła

*„żółte źródło” to odwołanie do yomi, krainy zmarłych w religii shinto, jednej z głównych religii w Japonii

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s