BUCK-TICK

Mama, tata, BUCK TICK i ja                              

            Moi drodzy, j-rockowi maniacy! Ręka w górę, ci z was, którzy choć raz w życiu spotkali się z dezaprobatą dla swoich ulubieńców ze strony rodziców. Las rąk… otóż dam wam dobrą radę, która naprawdę sprawdza się w praktyce (a dotyczy nie tylko rodziców, a i uprzedzonych do j-rocka ludzi ogólnie): nie zaczynajcie demonstrowania swojej pasji od Alice Nine czy Miyaviego. To nie jest dobry pomysł, uwierzcie mi, może się skończyć, w najlepszym przypadku atakiem szaleńczego śmiechu („ta baba to FACET?!”). Dlatego, kochani, prezentując rodzicom tudzież innym znajomym swoje hobby, zacznijcie od klasyków. A może okazać się, że płyta Waszego ukochanego zespołu zniknie niespodziewanie… i odkryjecie, że to Wasz tata odtwarza ją sobie non stop w samochodzie…

Brzmi jak marzenie? Otóż to. Ale przecież marzenia są po to, by je spełniać. Gorzej, gdy tych marzeń nie ma, a i pomysłu na życie brak. Owy kryzys wieku młodzieńczego przechodził Atsushi Sakurai, przyszły wokalista BUCK TICK. W sumie, nie ma się co dziwić- wychował się wraz z młodszym bratem w patologicznej rodzinie (ojciec był alkoholikiem; zapił się śmierć, gdy Atsushi miał 19 lat*), był aspołeczny i zbuntowany. Bez jakiejkolwiek motywacji do życia, Atsushi został poproszony o kolegę z klasy, Imai’ego Hisashi (założyciela zespołu, gitarzystę, programistę, głównego kompozytora i drugiego wokalistę BT) o dołączenie do kapeli Hinan GO GO (późniejszego BUCK TICK). Atsushi przeprowadził się do domu Tolla Yagami (późniejszy perkusista BT), u którego nauczył się grać na perkusji. Wtedy też, z Arakim na wokalu, a Atsushim na perkusji, Hinan GO GO dawali swoje pierwsze występy. Atsushi jednak zawsze chciał zostać wokalistą- również ze względu na swoją matkę, która zawsze go wspierała i chciała dla niego jak najlepiej. Wreszcie, dopiął swego. Araki opuścił zespół, a Atsushi, wyzbyty wszelkiej nieśmiałości zawładnął sceną…

Nastał czas wielkiego boom na visual kei i blond tapiry. Chłopcy, już wtedy w pełnym składzie, w którym grają do dziś (poza trzema już wymienionymi w zespole grają: Hidehiko Hoshino– gitarzysta, a także Higuchi Yutaka, w skrócie Uta– młodszy brat Tolla, przeuroczy basista) wydali swój pierwszy album indies, „HURRY UP MODE” (1987), i jeszcze w tym samym roku pierwszy album studyjny- „Sexual XXXXX!”. Od tego albumu rozpoczęła się istna bakuchiku-mania*. Wydane później „Seventh Heaven” i „TABOO” (nagrany w Londynie album, zawierający pierwszy, wielki hit zespołu- „Just One More Kiss”) wyniosły młody zespół na szczyty sławy. Wizerunek anorektycznych chłopców z włosami „na marchewkę” (chodzi o kolor, a nie o iście imponującą, „tapirzastą” strukturę) zmienił się diametralnie w 1990, wraz z nowym albumem- „Aku no Hana”. Atsushi, teraz długowłosy brunet z nieodłączną szminką na ustach, ubrany w długie, czarne płaszcze, lateksowe spodnie i rękawiczki, i długie, błyszczące buty, stał się bożyszczem nastolatek. Wystarczy obejrzeć jakikolwiek występ/wywiad z zespołem z tamtych czasów- fanki skandujące „Acchan! Acchan!” nieraz zagłuszały sam zespół.

Kolejna płyta powstała, gdy ukochana matka Atsushiego zmarła. W tym samym roku rozwiódł się on też ze swoją pierwszą żoną, mimo narodzin ich dziecka. Na „Kurutta Taiyo” odnajdziemy kompozycje dedykowane matce Atsushiego, jak choćby przepiękny utwór „JUPITER”*. Nie brakowało też typowych dla BT, wariackich numerów typu „M・A・D”. Promująca album trasa koncertowa „Climax Together”, to ulubiony koncert fanów (a właściwie: fanek).

Zespół nadal się rozwijał, zyskując coraz większą popularność, aby w 1993 zaskoczyć fanów i krytyków albumem „Darker Than Darkness”, który uznany został za jedną z najważniejszych płyt w historii j-rocka, a utwór „dress” upiększa opening „Trinity Blood” (ci, którzy kupili ostatni numer „Otaku” z płytą, z pewnością mieli okazję go usłyszeć). Potem, w 1995, zespół wydał istne arcydzieło- „Six/Nine”, które sprzedało się w około 300 000 kopii. Dalszą karierę utrudniła Atsushiemu poważna choroba, zapalenie okrężnej- wokalista był bliski śmierci. Na szczęście, rehabilitacja się powiodła, więc BUCK TICK mogli dalej, niemal bezstresowo wypuszczać na rynek kolejne perełki. Wspomnę tu o „13kai wa Gekkou”, gotyckim albumie, którym BT pokazali, że czują się świetnie w każdym stylu muzycznym. Rewelacyjny koncert pt. „13th Floor with Diana” potwierdził ich geniusz.

Członkowie zespołu zajmują się też od czasu do czasu swoimi własnymi projektami- Dropz (Hide), SCHWEIN (Atsushi, Imai), Schaft (Imai), Lucy (Imai), Wild Wise Apes (Uta), Yagami Toll & The Blue Sky (Toll), a także Atsushi karierą solową. Najlepiej jednak chłopacy nagrywają w pełnym składzie.

Ich ostatnia płyta, „Memento Mori”, to kolejne muzyczne wyzwanie. Album zupełnie różny od dotychczasowych wydawnictw BT. Mnie osobiście nie przypadł do gustu, ale i tak ma wielu zwolenników. Ogólnie rzecz biorąc, BT znowu udowodnili, że wciąż mają ogrom pomysłów na muzykę- czują się świetnie zarówno w rocku, hard rocku, rapie, popie, gotyku, czy bluesie. Inspirują muzyków (Hyde, Kyo), rysowników mang (Minami Ozaki, Kaori Yuki), a także fanów (niżej podpisana).

Gorąco zachęcam do zapoznania się z zespołem. Jeśli nie spodoba się wam „TABOO”, spróbujcie „Sexy Stream Liner”. Jeśli „13kai wa Gekkou” nie przypadnie wam do gustu”, sięgnijcie po „Six/Nine”. Z czystym sumieniem zapewniam, że znajdziecie coś dla siebie (w razie co, zgłaszajcie reklamacje do mnie). Pełen emocji, egzotyczny głos Atsushiego (który nie brzmi wcale jak „typowy” japoński wokal), świetne gitary Imai’ego i Hide, mocna perkusja Tolla, i rytmiczny bas Yutaki, w połączeniu z niezwykle głębokimi tekstami (głównie autorstwa Atsushiego i Imai’ego) zapewnią wam wiele niezapomnianych  wrażeń.

Zespół, o którym można książki pisać (wiele ich już powstało), z pewnością wart jest Waszej uwagi. Jak to Imai rapuje na „Six/Nine”, achira-gawa e ikou*!

_______________________________________________________________

*Atsushi też nie uniknął problemów z alkoholem, przyznaje, że jest od niego uzależniony. Według niektórych, chce on niejako „utrzymać przy życiu” ducha ojca, więc upodabnia się do niego.

*bakuchiku– japońska wersja czytania nazwy zespołu pochodzi od słowa oznaczającego „fajerwerk”

*Inne ważne piosenki dedykowane matce Atsushiego- „Long Distance Call”, „Taiji”, „Sakura”, „HEAVEN

*”pójdźmy w tamtą stronę”, cytat z „Aikawarazu no ARE no Katarami Ga Nosabaru Hedo no Soko no Fukidamari”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s